Adele, która po kilku latach milczenia znów pojawiła się na scenie, od czasu do czasu znajduje się w samym sercu skandali. Piosenkarz był najpierw podejrzany o plagiat, a teraz oskarżony o groźby.
Szantaż fananca
Na tydzień przed wydaniem nowego albumu brytyjskiej piosenkarki, wokół której było tyle hałasu, wielbiciel artysty zaczął grozić Adele, która umieści swoją kopię w Internecie przed oficjalną premierą, jeśli nie spełni swojego warunku.
W zamian za kopię płyty o nazwie "25", haker prosi swojego idola o zasubskrybowanie jej konta na Twitterze.
Nieoczekiwana reakcja
Ale Adel zbyt mocno ceni sobie przyjaźń. Pechowy zdzieraczy czekał na list od piosenkarki, ale zamiast suchej odmowy otrzymała poważne groźby.
Twierdzi, że dla jej dowcipu gwiazda zagroziła jej przemocą. Piosenkarka rzekomo nazywała ją małą ropuchą i obiecała, że znajdzie ją i jej rodzinę i podciął jej całe gardło.
Na poparcie swoich słów przestraszona dziewczyna opublikowała zrzut ekranu z komunikatem.
Czytaj także- Adele poślubiła Paula Draytona i Alana Carra
- Wow: 13 osób, które miały tyle szczęścia, że urodziły się z dokładną repliką celebryty!
- Diddy nazwał Forbesa najlepiej opłacanym muzykiem roku 2017
Psychopata czy anioł?
Prawdziwi wielbiciele Adele nie wierzą w oskarżenia obrażonej dziewczyny, słusznie twierdząc, że taką korespondencję można łatwo sfałszować. Ponadto wcześniej informowano, że wszystkie komunikaty piosenkarza w sieciach społecznościowych przed publikacją są sprawdzane przez redaktora.
Nawet wrogowie wykonawcy nie wierzą mocno w jej obłęd i twierdzą, że incydent jest częścią kampanii reklamowej producentów, aw prawdziwym życiu "złodzieje" nie istnieją.
| | | |
| | | |
| | | |