Amber Hurd opuściła biuro swojego adwokata, promieniując radością

Ostatni raz paparazzi wykonali rozdzierające serce ramy płaczu Amber Hurd ze śladami przemocy na twarzy, które, według aktorki, pozostawił jej mąż Johnny Depp. Dosłownie następnego dnia reporterom udało się złapać niefortunną Amber, przybywając w zupełnie innym nastroju.

Rzeczy nie są takie złe

Amber Hurd, w towarzystwie przyjaciela, opuściła biuro jej adwokata Samanthy Spektor w Los Angeles w podwyższonym stanie umysłu. Zespół specjalistów i ich klient omówili niuanse postępowania rozwodowego w ciągu czterech godzin. Dopóki nie otrzyma upragnionego alimentów w wysokości 50 tysięcy dolarów miesięcznie, ale najwyraźniej ma szansę na więcej - na poczęstunek z 400-milionowego stanu Depp. Perspektywy 30-letniego Hurda powinny wyjaśnić kolejną rozprawę sądową zaplanowaną na 16 czerwca.

Czytaj także

Uśmiechnij się na twarzy

Opuszczając budynek, Amber szła chodnikiem do zaparkowanej limuzyny, przyciskając laptopa do piersi i przytulając przyjaciela. Blondynka nie ukrywała, że ​​dziś ma świetny nastrój, prawnicy mówili jej dobre wieści. Na jej ramieniu nie był pierścionek zaręczynowy, a siniaki na jej twarzy stały się prawie niewidoczne.