Potęga sieci społecznościowych jest przydatna i naprawdę potwierdzona. Codziennie setki ludzi pomagają sobie nawzajem, znajdują zgubione rzeczy, a nawet ludzi.
Ale czasami bezwarunkowa pewność, że wszystko napisane, prowadzi jednak do nieoczekiwanych, a nawet szokujących konsekwencji. Cóż, tym razem ...
Pewnego dnia malezyjscy internauci zostali zniechęceni straszliwą plotką - tak jakby małe stworzenie z ludzką głową zostało odkryte w stanie Pahang. Cóż, oczywiście, to samo - ta sensacyjna wiadomość została wsparta odpowiednimi zdjęciami.
Ponad tydzień mieszkańcy tego kraju "stali na uszach" i dyskutowali o pojawieniu się "wilkołaka"!
Brrr ... Ale w rzeczywistości było coś przerażającego - to dziwne znalezisko wielkości dłoni miało cztery łapy z pazurami, ogon i głowę przypominającą człowieka, z rzadkimi czarnymi włosami i kłami.
Co więcej, urzędnicy państwowi najpierw wytrzymali odpowiednią niepokojącą pauzę, nie komentując niczego, a tym samym nadrabiając jeszcze większe obawy i spekulacje. Wśród najczęściej dyskutowanych plotek było to, że to młode kota i człowieka trzymano w nieznanym miejscu w laboratorium. I tylko wtedy, gdy sytuacja osiągnęła najwyższy punkt absurdu, strażnicy przyznali, że to nic więcej niż oszustwo!
"Kontrole wykazały, że zdjęcia zostały pobrane z Internetu, zanim zostały rozprowadzone w sieciach społecznościowych", powiedział szef policji stanowej, Datuk Rosley Abdul Rahman. "Następnie stwierdzono, że to odkrycie znaleziono w Pahang. Mamy nadzieję, że użytkownicy przestaną rozpowszechniać wiadomości o tym straszliwym odkryciu ... "
Cóż, dzisiaj, gdy namiętności ustąpiły, internauci mają nowy powód do dyskusji - okazuje się, że już się dowiedzieli, że takie "wilkołak" jest w sprzedaży, a każdy może je zdobyć jednym kliknięciem!