Cudotwórca, bojąc się paszportów i propisk, żył długim i trudnym życiem, modląc się za ludzkość i pomagając ludziom. Dowiedz się, jakie proroctwa Matki Alipi już się spełniły i co nas czeka.
W kulturze chrześcijańskiej można znaleźć ogromną liczbę świętych i wielbicieli, którzy są czczeni i adresowani do nich z prośbami o pomoc lub uzdrowienie. Ale nie wszystkim dano możliwość przewidywania przyszłości, jak matka Alipia. Uratowana z więzienia przez apostoła Piotra, stała się błogosławionym cudotwórcą, który przekazał sekrety przyszłości zwykłym ludziom.
Niesamowite wydarzenia z życia matki Alipi
Przez całe życie skromna Alipia starała się nie zwracać na siebie uwagi. Do tej pory dokładna data jej urodzenia nie była znana: według niektórych źródeł urodziła się w 1905 r. We wsi Goloseevo, ale większość naocznych świadków nazywa ją rokiem jej urodzenia w 1910 r. W ciągu swojego życia nazywano ją Agapia - żyła tym imieniem do 1918 r., Kiedy zastrzelono jej rodziców. Nocna dziewczyna sama czytała Psałterz za zmarłych, a następnie udała się na wędrówkę po klasztorach i parafiach kościelnych. Od dzieciństwa do starości Alipia unikała otrzymywania dokumentów: nigdy nie miała paszportu i propiska. Sfotografowani błogosławieni także kategorycznie odmówili: po jej śmierci zachowało się tylko kilka przypadkowych ujęć i ramek kroniki filmowej.
Mówiąc o sobie, moja matka zawsze mówiła w męski sposób:
"Byłem wszędzie: w Pochaev, w Piukhtitsa, w Trójcy Sergiusz Ławra. Trzy razy byłem na Syberii. Poszedłem do wszystkich kościołów, żyłem przez długi czas, byłem wszędzie akceptowany. "
Potem nadszedł czas prześladowań religii, które dotknęły Alipię. Została wysłana do więzienia, w którym oprócz niej przebywało wielu księży. Więzienie znajdowało się na wybrzeżu, niedaleko Noworosyjsk, na jednym ze stromych klifów. Pewnej nocy Alipia zniknęła w dziwnych okolicznościach: nikt nie mógł powiedzieć, jak udało jej się uciec. Matka sama powiedziała, że apostoł Piotr stał się jej zbawicielem.
"Popychali mnie, bili, przesłuchiwali ... Wsadzili mnie do celi ogólnej. W więzieniu było wielu księży, spędziłem tam dziesięć lat. Każdej nocy bezpowrotnie zabrano 5-6 osób. W końcu w celi pozostały tylko trzy: jeden ksiądz, jego syn i ja. Kapłan powiedział, że on i jego syn powinni sami służyć pogrzebowi, ponieważ wiedział, że zostaną zabici rano. I powiedział mi, że zostawię to miejsce przy życiu. W nocy Piotr otworzył drzwi i poprowadził wszystkich strażników przez tylne drzwi, kazał mu iść wzdłuż morza. Szedł bez zbaczania z linii brzegowej, bez jedzenia i wody przez jedenaście dni. Wspiął się po klifach, oderwał, upadł, wstał, znów się czołgał, rąbiąc łokcie do kości. W tym samym czasie miałem głębokie blizny na rękach. "
Potem udało jej się spotkać szanowanego starszego Hieroszemonka Teodozjusza, który mieszkał w pobliżu Noworosyjsk. Cudotwórca Teodozjusz był tak zachwycony swoją miłością do Boga i siłą życiową, że pobłogosławiła ją za wyczyn głupoty. Złożyła śluby zakonne w Ławrze Kijowsko-Peczerskiej, ale osiadła w chacie niedaleko Goloseevo. Tam też miała duchowe dzieci i wyznawców.
W czasie wojny moja matka została zmuszona do pracy w Niemczech. Podczas pobytu w obozie więźniowie, którzy z nią mieszkali, każdego dnia byli świadkami cudów. Miejsce uwięzienia, z którego nie można było uciec, zdawało się sprzyjać Alypii: kiedy zaczęła się modlić, niemieccy strażnicy wydawali się ślepi i głusi. Czytając Psałterz, codziennie wyprowadzała kobiety spod drutu kolczastego, ratując życie, ale pozostając niezauważonym.
Przerażająca dokładność przewidywań mojej matki
Wracając do swojej skromnej chaty po wojnie, skupiła się na pomaganiu cierpiącym i modlitwie. Ktoś ułatwił życie mądrą radą, ktoś pomógł pokonać chorobę, czytając psalmy i książki duchowe. Wraz z wiekiem, dar foresightu przyszedł do mojej matki. W przeddzień 1986 roku stała się niespokojna, nieustannie opowiadała nowicjuszom o straszliwych pożarach i cierpieniach ludzi czekających na Ukrainę. Na początku kwietnia, kilka tygodni przed katastrofą w Czarnobylu, wcześniej rozróżniała swoje odosobnienie, opuściła dom i udała się do miasta, które miało zginąć w ciągu jednego dnia. Przez dziesięć dni Alipia spędzała cały teren Czarnobyla na całym obwodzie z personelem, aby przez modlitwę usunąć kłopoty swoich mieszkańców.
Jeden z nowicjuszy Trójcy Sergiusz podczas spotkania z błogosławioną prorokinią był zaskoczony:
"Pewnego dnia do mojej matki przyszły młode samce, sceptycznie nastawione do jej zdolności widzenia przyszłości. Alipia spojrzała na wszystkich, a potem powiedziała jednemu z nich, że małżeństwo z mężczyzną to straszny grzech Sodomy, dla którego dusza idzie do piekła. Okazuje się, że młody człowiek naprawdę był homoseksualistą. Miesiąc po spotkaniu niespodziewanie zmarł dla wszystkich. "
Matka Alipia przez kilka lat dowiedziała się o nadchodzącej schizmie filaretskiego kościoła. Martwiła się tym, że młodzież zaginie i nie będzie wiedziała, który kościół można uznać za prawdziwy. Wyraźnie widziała, ile trudu poniosą ci, którzy chcą stworzyć Ukraiński Kościół Prawosławny. Siostry, które żyły w swoim czasie, mówiły:
"Kiedy zobaczyła zdjęcie Filaret, powiedziała:" On nie jest nasz ". Zaczęliśmy wyjaśniać Matce, że to nasz metropolita, sądząc, że ona go nie zna, ale ona ponownie mocno powtórzyła: "On nie jest nasz". Wtedy nie zrozumieliśmy znaczenia jej słów, a teraz jesteśmy zaskoczeni, ile lat wcześniej matka wszystko przewidziała. "
W przepowiedniach błogosławionego można również zobaczyć wojnę czeczeńską i międzynarodowy kryzys gospodarczy, który miał miejsce w 2008 roku. Alipia opowiadała o wojnach, które spowodowały, że większość rosyjskojęzycznej ludności Czeczenii opuściła swoje domy:
"Żyję z bólami innych. Na Kaukazie będzie wojna, w której ludzie będą cierpieć za wiarę prawosławną ".
Kilka lat po zakończeniu wojen obiecywała głód, spowodowany faktem, że "stany różnią się pod względem pieniądza". Zdawała się wiedzieć, że poradzi sobie z kryzysem, ale przewidziała, że nie będzie jedyny. Doradziła mi szukać zbawienia po ciężkim głodzie w Kijowie:
"Z Kijowa nie wyjeżdżaj - wszędzie będzie głód, ale w Kijowie jest chleb. Jego lud, wierzący, Pan nie pozwoli na śmierć, wierni będą trzymać jeden chleb i wodę, ale przetrwają. "
Oczywiście poczuła straszliwy oddech nadchodzącej Trzeciej Wojny Światowej. Przed śmiercią w 1988 roku opowiedziała, jakiego rodzaju apokalipsa będzie musiał wytrzymać, kiedy zacznie:
"To nie będzie wojna, ale egzekucja ludów za ich zgniły stan. Trupy leżą w górach, nikt ich nie pochowa. Góry, wzgórza rozpadną się, wyrównując się z ziemią. Ludzie będą biegać z miejsca na miejsce. Będzie wielu bezlitosnych męczenników, którzy będą cierpieć za wiarę prawosławną. Wojna rozpocznie się na Piotrze i Pawle - 12 lipca, w Dzień Pierwszych Wielkich Apostołów ".
Po wojnie moja matka przewidziała początek kolejnej fali głodu, aby ocalić, z której tylko nieliczni mogą przetrwać:
"Tutaj kłócisz się, przysięgasz na mieszkanie, odejdziesz ... Będzie czas, kiedy będzie dużo pustych mieszkań, ale nie będą mieli nikogo, kto by żył. Bydło nie może być sprzedane - po apokalipsie pomoże, da jedzenie. "
Matka Alipia, jeszcze przed jej śmiercią, zaskoczyła wszystkich swoim darem foresightu: sześć miesięcy przed śmiercią, poinformowała, że umrze w niedzielę. Jeden z nowicjuszy. zapisane we wspomnieniach z życia Alipii:
"Poprosiłem o sprawdzenie, który dzień będzie 30 października. Spojrzałem i powiedziałem: "Niedziela". Raz powiedziała sensownie: "Niedziela". Po jej śmierci zdaliśmy sobie sprawę, że w kwietniu Matka otworzyła nam dzień jej śmierci - ponad sześć miesięcy przed nią. "
Czy można wątpić w słowa tak pobożnej i szczerej osoby?