Park zbudowany na kościach w Woroneżu stał się siedliskiem złych duchów wychodzących ze zbezczeszczonych grobów!
W Woroneżu jest siedem dużych parków, ale tylko jeden z nich jest uprzedzony przez przesądnych mieszkańców. Chociaż na zewnątrz nie różni się od innych zabytków kultury miejskiej - przeciwnie, powinien przyciągać uwagę obserwatorów do cyrku, który istnieje od kilkudziesięciu lat. Cyrk zbudowany na kościach i zmuszający miejscowe duchy do odpoczynku od zemsty ...
Krwawa historia "parku na cmentarzu"
Kapłani i wierzący w Woroneżu wierzą, że w tym miejscu nie powinno być wcale parku. Cmentarz św. Mitrofa z Woroneża istniał na tym terenie przez wiele dziesięcioleci: w zasadzie pochowani zostali tam ludzie, którzy zmarli z powodu epidemii cholery. W południowej części grobowca znajdowała się "Nekropolia literacka", którą udało się zachować do dnia dzisiejszego. Zawiera groby poetów Nikitina i Kolcowa, a także pisarkę Milicynę.
W 1940 r. Jedna z lokalnych osób partyjnych mieszkających w pobliżu cmentarza postanowiła zmienić sytuację za oknem i przyczynić się do budowy parku rekreacyjnego i kultury imienia Durowa na grobach tysięcy mieszkańców Woroneża. W tym samym czasie administracja miasta nie zamierzała nawet brać pod uwagę faktu, że ostatnie miejsce pochówku na cmentarzu Mitrofanów zostało popełnione zaledwie 5 lat temu. Nagrobki zostały barbarzyńsko usunięte z grobów i wykorzystane do stawiania ulic i schodów prowadzących do rzeki. Odkąd ateizm rozkwitł w ZSRR, wielu mieszkańców miasta wzięło tablice do prywatnych domów i wykorzystało je do budowy i prac ogrodowych. Duży przestronny park stał się jednym z najbardziej popularnych miejsc wypoczynku wśród mieszkańców miasta.
W 1975 r. W parku wybudowano cyrk, który miał przyciągnąć jeszcze więcej lokalnych mieszkańców. Jego budynek wzniesiono na miejscu dawnej świątyni Oviatka, która stała na tym samym cmentarzu. Wciąż funkcjonuje Voronezh State Circus, nazwany na cześć AL Durova o pojemności 2100 miejsc. Podczas wznoszenia cyrku robotnicy regularnie umierali, byli przerażeni wszystkim, co mogli, i twierdzili, że to miejsce było przeklęte, ale nikt ich nie słuchał.
Zemsta martwych zmarłych
Pierwsi, którzy wywarli wpływ na nieubłaganie dotkniętych zmarłych, doświadczyli właścicieli prywatnych domów, a nie gardzili nagrobkami za swoje gospodarstwo. Już w latach 1941-42 gorączkowo zaczęli pozbywać się przywłaszczonych, po prostu wyrzucających kamienie z imionami zmarłych na ulicy. W okolicy "Parku żywych i umarłych", jak to nazywano, ulicami, nie było ani jednego domu z piecem z cmentarza w Mytofanie, który by ominął śmierć. Ich nowi właściciele wydawali się przeklęci: ciężko zachorowali lub po prostu zginęli w dziwnych okolicznościach.
Później jeden z mieszkańców powiedział:
"W sąsiedztwie była rodzina. Facet przyprowadził ich na wózku trzy pełne talerze, by utorować podwórze. Matka przysięgła, nakazała zabrać talerze, ale ojciec interweniował, był imprezą i kazał mu wyjść. W niecały miesiąc starszy syn w rodzinie, ten, który przyniósł talerze i wkrótce zmarł, zachorował na zapalenie płuc. Wtedy mój ojciec złamał nogę, nie był odpowiednio połączony, trzy razy później się zepsuł, więc pozostał niepełnosprawny. Otóż kiedy odkryli gruźlicę najmłodszej córki, matka już nikogo nie słuchała, zawołała chłopów, dała im pół litra, a oni wyciągnęli talerze z podwórka i zabrali z domu - wrzucili je do strumienia. I poszła do kościoła i zamówiła sorokustę na odpoczynek imion, które na płytach zostały wyrzeźbione. Dokładnie za 40 dni moja córka poszła na poprawkę, została wysłana do sanatorium na Krymie, gdzie wyzdrowiała. "
Ponieważ nagrobki były wybrukowane schodami parkowymi, duchami i nie pozostawiono ich bez uwagi. Na przykład, drabina na ulicy Velvet Bugor, zdemontowana przez mieszkańców Woroneża zaledwie kilka lat temu, była znana od wielu lat przez ducha o imieniu Praskovya.
Mistyczne trudności w pracy w cyrku im. Durowa znane są wszystkim z tras koncertowych w kraju, więc większość z nich kategorycznie nie zgadza się na przyjście do przeklętego parku. Wiadomo, że zwierzęta odczuwają obecność istot z subtelnego świata znacznie silniejszego niż ludzie. Trenerzy twierdzą, że z tego powodu niemożliwe jest występowanie w cyrku Durowa, ponieważ żadne ze zwierząt nie słucha poleceń.
Być może mieszkańcy Woroneża pomyślą o przeprowadzce lub zamknięciu parku po takich wydarzeniach ...