Tom Cruise mógłby zginąć na pokładzie promu Columbia

Ambitny Tom Cruise miał mało do grania bohaterów w filmach i samodzielnie wykonał ryzykowne akrobacje. Gwiazda Hollywood w ścisłej tajemnicy przeszła odpowiednie szkolenie NASA i miała szansę zostać członkiem załogi promu Columbia, który eksplodował trzynaście lat temu, napisał zachodnie media.

Droga do snu

O marzeniach Cruza o astronautycznej prasie powiedział Tony Myers, z którym aktor pracował nad "Space Station 3D". Określając, że Tom, z kwalifikacjami pilota, doskonale poradził sobie z dwusilnikowym Gulf Stream. Reżyser dodał, że wypadek z promem położył kres oczekiwaniom Cruise'a.

Następnie dziennikarze dowiedzieli się, że celebryta odbyła kurs wprowadzający i miała szansę zostać członkiem ekspedycji NASA. Fakt, że nie dostał się do głównej załogi siedmiu osób, ostatecznie uratował mu życie.

Czytaj także

Specjalne szkolenie

Według informacji wewnętrznych szkolenie odbyło się na Florydzie na bazie astronautów NASA. Na nich Cruz nauczył się właściwie poruszać w skafandrze kosmicznym, a także aktor był zanurzony w naczyniu pełnym wody.