Trudno w to uwierzyć, ale Rihanna Voodyard i jej chłopak, Chita Platt, wyznaczyli sobie cel na 83 dni, aby wziąć ślub 38 razy. Czy chcesz wiedzieć, czy udało im się to zrobić?
Po tym, jak Chita złożyła ofertę swojemu kochankowi Rihannie, oboje postanowili zmienić to wydarzenie w prawdziwą przygodę. I nie mogli dokładnie zrozumieć, gdzie chcieli świętować wesele.
"Po długich dyskusjach doszliśmy do wniosku, że wcale nie chcemy wybierać" - akcje pana młodego.
Tak więc, 8 lutego 2015 roku, miłośnicy zapakowali dwie duże walizki i wylecieli z Bogoty w Kolumbii. Tak rozpoczęła się ich trzymiesięczna podróż, podczas której musieli oni realizować swoje plany.
"Kiedy planowaliśmy ceremonię zaślubin, byliśmy zaszokowani kolumbijskimi cenami. Ponadto nie było nic niezwykłego w tym, co zaproponowali nam koordynatorzy ślubu ", mówi Voodyard.
"Wiele dziewcząt wydaje dużo energii i energii na organizację ślubu, a także w dniu samych uroczystości. W rezultacie długie przygotowanie prowadzi do tego, że cieszycie się tym wydarzeniem tylko jeden dzień. Szaleję za przygodą, w którą zaangażowali się moi umiłowani. To nieopisane uczucie, kiedy możesz codziennie świętować swój ślub z drugą połową "- mówi z radością podniecona narzeczona.
Oceniając swoje możliwości finansowe, para oszacowała, że na loty dookoła świata wydadzą około 3000 USD na osobę, aby odwiedzić 11 krajów.
Oboje spotkali się w 2013 roku i okazało się, że mają ze sobą wiele wspólnego. Tak więc, Ryan i Chita to akrobaci powietrzni.
A Voodyard i Platt idą do Kościoła duchowego humanizmu. Przed wyjazdem miłośnicy otrzymali błogosławieństwo opata świątyni.
Oficjalnie podpiszą tylko, gdy wrócą do domu w Kalifornii.
Odwiedzili już więc Kolumbię, Hiszpanię, Irlandię, Kenię, Egipt, Moroko, Indie i Tajlandię.
Zamierzają poślubić na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy (dla pary będzie bardzo droga).
Nowożeńcy zdecydowali, że nie tylko wyjdą za mąż 38 razy, ale będą również nosić białe ubrania na wszystkich zdjęciach (z wyjątkiem safari).
Każdego dnia kochankowie zamieszczają zdjęcia w sieciach społecznościowych, aby ich obserwatorzy wiedzieli, gdzie się znajdują i co jest z nimi nie tak.
"Każdego dnia po fascynującej podróży dotarliśmy do hotelu i przeczytaliśmy tysiące komentarzy. Ludzie lubili nasze zdjęcia. Życzyli nam udanej podróży, martwili się o nas - powiedział Platt.
"Mam wrażenie, że połowa świata obchodzi to wesele z nami. Nawet gdyby zaprosili wszystkich na wesele, nie byłoby dość miejsca, by zasiąść za tymi, którzy chcieli.
"Kiedy w kwietniu wrócimy do Stanów Zjednoczonych, planujemy natychmiastową wycieczkę motorową, zrobimy wiele pięknych zdjęć ślubnych w parkach narodowych zachodniego wybrzeża. I podczas jednej z ceremonii nasza rodzina wreszcie będzie obecna "- mówi pan młody.
Następnie w dniu 2 maja w Los Angeles odbyła się wielka impreza, na którą zaproszono osoby najbliższe.
"Każdego dnia uczymy się coraz bardziej interesujących siebie nawzajem, podoba mi się to, że dzięki temu jesteśmy coraz bliżsi, bardziej znajomi i bardziej znajomi."
"Dokładnie tego chciałem. Od dawna marzyłem o podróżowaniu po świecie z żoną i małżeństwu z nią od nowa ".