Nie spotykając się na pół przed 40 rokiem życia, dziewczyna wyszła za mąż ... dla siebie!

Cóż, kto wśród nas w rozpaczy nie składał żadnych obietnic, np. "Do następnych urodzin będę ważył 50 kg" lub "Wyjdę za pierwszego człowieka, którego spotkam, jeśli nie znajdę mojej połowy do 30?" Ale to jedno - wyrzucać emocje i uspokajać się, a co innego - przyjmować i wypełniać obiecane!

Będziesz zaskoczony, ale tacy odpowiedzialni ludzie są tam, a jeden z nich stał się sławny dla całego świata. Poznaj - ta dziewczyna ma na imię Laura Messe, pracuje jako trener fitness, a miesiąc temu wzięła ślub ... dla siebie!

Okazuje się, że dwa lata temu zerwała z mężczyzną po 12 latach spędzonych razem. Potem była bardzo zdenerwowana z powodu nieudanego związku i przerwy, i dała słowo dla siebie i swojej rodziny, że jeśli nie skończy 40 lat, tego, kogo kocha i która prowadzi ją do korony, będzie pluć na wszystko i wziąć ślub. dla siebie!

Jak można się było domyślić, dwa lata minęły bardzo szybko, ale Laura nie znalazła rywala, który byłby rywalem. I myślisz, że ona jest zrozpaczona? A tu nie ...

"Możesz żyć w bajce i bez księcia" - powiedziała dziewczyna - "Jestem głęboko przekonany, że po pierwsze każdy z nas musi kochać samych siebie!"

Uświadomiwszy sobie, że na najbliższe 40. urodziny nie ma nikogo, kto by powiedział "tak" przed ołtarzem, Laura zaczęła spełnić obietnicę.

Ona wyznaczyła dzień małżeństwa ze sobą, a nawet zaczęła planować prawdziwą uroczystość. Jednym słowem, w jej szczególny dzień Laura nie przeoczyła ani jednego szczegółu tradycyjnego wesela: ubrała się w białą sukienkę, zaprosiła 70 gości, otoczyła się druhnami, zaopiekowała się pierścionkami, bukietem ślubnym i tortem weselnym i zorganizowała wesołe przyjęcie.

Jedyne, czego nie było na tym ślubie - pana młodego!

Cokolwiek to było, z prawnego punktu widzenia taka ceremonia nic nie znaczy. Ale, niestety, co roku ten trend zwany "sologamiya" zaczyna nabierać rozpędu. Mówi się, że zwolennicy "sologamy" z takimi małżeństwami świętują swoją miłość do siebie, akceptując siebie takimi, jakimi są, i licząc na akceptację społeczną. No cóż, po raz pierwszy raporty o ludziach, którzy się pobrali, ukazały się w 1993 roku.

Sądząc po zdjęciach, które Laura Messe udostępniła w sieci społecznościowej, oderwała się na czas wakacji, miała czas, by dopingować wszystkich gości, sama wycięła tort weselny, a po wszystkim poszła na miesiąc miodowy ...

Cóż, jest zgorzkniały! I chociaż to dokładnie nie Laura miała - pocałunek!