Mąż Beyonce

Pan i pani Carter są bardziej znani fanom, takim jak Beyonce i Jay Zee. Gwiazda, która wyszła za mąż w 2008 roku i przez 7 lat jest nie tylko rodziną, ale także kreatywnym duetem.

Historia związku Beyonce z jej mężem Jayem Z

Imię jej męża Beyonce nie jest tajemnicą dla nikogo - jego pseudonim to Jay Zee, a teraźniejszość to Sean Carter. Beyoncé poznała się i zaczęła spotykać się ze swoim przyszłym współmałżonkiem w 2002 roku. Para pracowała razem i początkowo nie reagowała na pogłoski o ich ciepłych relacjach. W 2008 roku opinia publiczna dowiedziała się o ich ślubie. Jak się później okazało, świętowanie odbyło się w penthouse należącym do Jaya. Projektanci zrobili z domu pozór raju, dekorując go białymi kwiatami, zaproszeni gratulowali także młodym w białych szatach. Wśród gości nie było przedstawicieli środków masowego przekazu, outsiderów. "Tajemnicza para" wezwała do magicznej ceremonii tylko bliskich przyjaciół i krewnych. Wiadomo, że co roku piosenkarka i jej mąż zbierają przyjaciół na wesele.

Mężczyzna wokalista Beyonce - biografia

Beyonce dorastała w zamożnej rodzinie, była wykształcona, w dzieciństwie zajmowała się tańcem i śpiewem. Jay Z widział kolejne życie. Był trudnym nastolatkiem, wyrósł na ulicy. Od rodziców nastolatek odziedziczył ciemny odcień skóry, dostarczyli mu płacy, ale ambitny facet chciał więcej. Carter pracował w sklepie spożywczym za grosze, później zaczął sprzedawać narkotyki. W 1990 r. Sean wraz ze swoim "kolegą" Jezem zajął się muzyką - obaj mieli doskonałe ucho. Duet słynął z piosenki "The Originators", po której nowo powstała wokalistka przyjęła pseudonim "Jezzie". Wyjaśnieniem tego było niezwykłe brzmienie nazwisk dwóch członków zespołu - Jez i Jezzie. W wyniku dalszych przypadkowych "mutacji" i zniekształceń fani Jayziego okazali się być Jay Z. Co więcej, los jej męża Beyoncé był dla niego korzystniejszy:

Czytaj także

Ponieważ chwała przyszła do wykonawcy, nie pracował mniej. Następujące jego dyski stawały się coraz bardziej konceptualne i arcydzieło. Większość jego piosenek jest bardzo żywotna, szczera, dla której on, nawiasem mówiąc, otrzymał przydomek "romantyczny benchmark".