Amber Hurd ponownie ogłosiła Johnny'ego Deppa na policji

Prawnicy przybyli do penthouse'u w centrum Los Angeles, gdzie mieszkali wspólnie Ember Hurd i Johnny Depp. Policja, na wniosek aktorki, została wezwana przez jej prawnika. Amberowi nie podobał się fakt, że przedstawiciel Deppa przyszedł do jej domu i chciał zabrać jego osobiste rzeczy.

Nakaz

30-letnia Hurd uważa, że ​​przez ten akt jej 53-letni mąż złamał nakaz sędziego, który zakazuje mu zbliżać się do niej bliżej niż 90 metrów (100 jardów).

Przerażona piękność twierdząca, że ​​Depp regularnie ją bije, nie przeszkadza, że ​​aktor jest teraz w Europie, rozmawia z "Hollywood Vampires", a po prostu fizycznie nie może tego zrobić.

Wyjaśnienie policji

Jak wyjaśnił pracownik wydziału, akt Deepa nie jest sprzeczny z decyzją sądu. Przyjeżdżając, kontrolowali akcje przeprowadzki, które niosły pudła, meble i obrazy z rezydencji, upewniając się, że nie ma tu Johnny'ego.

Czytaj także

Wielki jackpot

W międzyczasie prawnicy Johnny'ego skomentowali odmowę Amber zapłaty 400 000 dolarów. Przypomnijmy, aktor zaproponował jej otrzymanie 50 tysięcy dolarów przez 8 miesięcy.

Według nich Hurd uświadomił sobie, że ma prawo domagać się czegoś więcej. Zebrała już dokumenty potwierdzające, że Depp zarobił w ciągu ostatniego roku czystą sumę i będzie żądał od niego miliona dolarów miesięcznie.