W miniony weekend incydenty związane z ryzykiem życiowym trwały! Oprócz nazwiska Jennifer Lawrence, która prawie padła ofiarą katastrofy samolotu, 10 czerwca w zachodnim biuletynie kryminalnym pojawia się nazwa wiodącego popularnego programu telewizyjnego o samochodzie Top Gear Richarda Hammonda, który prawie stracił życie w wypadku samochodowym.
Wypadek w szwajcarskich Alpach
W zeszłą sobotę w Szwajcarii podczas filmowania kolejnego wydania transferu The Grand Tour, w którym zagrał wraz z Jeremy Clarksonem i Jamesem Mayem, doszło do straszliwego wypadku.
Hammond, siedzący za kierownicą białego samochodu elektrycznego, wart 2 miliony funtów szterlingów, z prędkością 120 mil na godzinę, nie zdołał sobie poradzić i odleciał z drogi na boczny tor. Samochód się przewrócił i zapalił.
Według relacji naocznych świadków, w oczach których nastąpił incydent, byli pewni, że artysta umarł, gdy nagle z blasku ognia wydobyła się postać ofiary, która zdołała wylać się spod samochodu przed ogniem.
Warto zauważyć, że na miejscu wypadku natychmiast pojawił się tłum gapiów, których Hammond w stanie szoku osobiście odjechał od płonącego pojazdu.
Pogłoski o śmierci
Zanim lekarze mogli zabrać Richarda do szpitala w St. Gallen, gdzie dowiedział się, że po egzaminie miał złamanie kolana, zarówno w prasie, jak i sieci, pojawiła się żałobna informacja o jego śmierci. Aby powstrzymać spekulacje na ten temat, w niedzielę Hammond opublikował swoje zdjęcia z oddziału szpitalnego na swoim Twitterze.
W poście, showman podziękował lekarzom za "nowe kolano", a kolega James May - za magiczną butelkę z dżinem, która pomogła mu dojść do siebie.
Również Hammond przeprosił swoją żonę Amandę i córki Isabellę i Willow za to, że nie, choć nie celowo, bardzo ich przestraszyły.
- 60-letnia Melanie Griffith w zestawie dżinsów wykazała się wyśmienitym smakiem
- Liv Tyler została matką po raz trzeci
- Niekończący się odpoczynek: Lohan i Tarabasov bawią się na wyspie Mykonos
Przyczyna wypadku nie jest jeszcze znana, prowadzone są dochodzenia.