Stygmaty: znaki Boga lub Diabła?

Ludzie-stygmatycy - jeden z wyjątkowych cudów, których istnienie Kościół katolicki był zmuszony potwierdzić.

Od tego czasu, gdy stygmaty stały się znane całemu światu, są one utożsamiane z boskimi znakami lub znakami Diabła, wtedy uważają je za punkt centralny. Które z tych punktów widzenia można uznać za najbliższe prawdzie?

Czym są stygmaty?

W starożytnym Rzymie piętno nazywane było piętnem, które było umieszczane na ciałach niewolników lub niebezpiecznych przestępców. Ten znak identyfikacyjny pomógł uczciwym obywatelom społeczeństwa rzymskiego uniknąć ryzyka wynajęcia złodzieja lub sługi, który uciekł z jego poprzedniego mistrza. Z języka greckiego słowo "stygmat" jest tłumaczone w zupełnie inny sposób - oznacza ranę lub zastrzyk. W tym sensie jest to dzisiaj używane.

Stygmaty - rany, wrzody i siniaki, powodujące bolesne doznania i naśladujące śmiertelne rany Chrystusa. Wcześniej sądzono, że mogą pojawić się tylko na ciele katolickich wielbicieli i fanatyków religijnych. We współczesnym świecie częściej pojawiają się przypadki pojawiania się ran u ludzi, którzy mają niewiele wspólnego z wiarą. Nazywa się je stygmatyzmem. Ponieważ pochodzenie znaków wciąż jest uważane za mistyczne, nie wszyscy stygmatyści śpieszą się, by wyrazić siebie.

Historia pojawienia się stygmatów

Podczas ukrzyżowania Jezus krwawił z ran na rękach, stopach, sercu i czole. Ślady obrażeń od paznokci i cierni widać na prawie każdej ikonie. Krwawienia w tych samych miejscach znaleziono na Całunie Turyńskim - wątpi, że przed śmiercią Zbawiciel krwawił, nie może być!

Pierwszym okazicielem stygmatyzacji jest apostoł Paweł. W Liście do Galatów można znaleźć frazę "ponieważ ja nosiłem plagi Pana Jezusa na moim ciele", co powiedział po śmierci Chrystusa. Jednak niektórzy sceptycy uważają, że Paul tylko sugerował swoje obrażenia od bicia kamieni.

"Raz pobili go kamieniami. Stało się to w Listrze podczas pierwszej podróży misyjnej. Trzy razy byłem bity kijami i byłem cierpliwy ".

To wszystko, co wiadomo o tych biciu.

Pierwsze udokumentowane pojawienie się stygmatów, którego nie można już kwestionować, miało miejsce u myśliciela i katolickiego świętego Franciszka z Asyżu. Po wierze w Boga, założył zakon monastyczny i postanowił dać modlitwy Panu. Podczas czytania na Górze Vern w dniu egzekucji krzyża w 1224 r. Nawiedzał go krwawienie w miejscu ran Chrystusa.

"Wydawało się, że dłonie i stopy zostały przewiercone w środku paznokciami. Ścieżki te miały okrągły kształt po wewnętrznej stronie dłoni i wydłużony kształt na tylnej stronie, a wokół nich - poszarpane ciało, jak płomienie, zakrzywione na zewnątrz, jakby w dłoni były rzeczywiście przypięte. "

Pod koniec życia, stygmaty zaczęły przynosić poważne fizyczne cierpienie Franciszkowi. Był poważnie chory, ale wciąż nie skarżył się swoim braciom w klasztorze. Jego współcześni wspominali:

"Mnisi zobaczyli, że Franciszek poddawał się poddając się leczeniu żelaza i ognia, powodując sto razy większy ból niż sama choroba. Ale widzieli, że nigdy się nie skarżył. W ostatnich latach skóra i kości pozostały z niego, stygmaty płonęły na jego dłoniach, wymiotował krwią przez wiele dni. "

Pewien prostaczny brat powiedział mu: "Ojcze, błagaj Pana, aby wybawił cię z tych nieznośnych bólów i smutków".

Ostatnie dwa lata życia Franciszka przeszły pod znakiem zainteresowania świętych przez wierzących. Szczególnie zaskoczeni pielgrzymi "niewidzialne paznokcie" w dłoniach. Otwory były wyraźne i jeśli ktoś nacisnął jeden z nich po jednej stronie dłoni, druga z kolei pojawiła się po drugiej. Żaden lekarz nie mógł wyjaśnić pochodzenia zmian.

Od XIII wieku do naszych czasów było co najmniej 800 przypadków sigmaty u ludzi. Spośród nich Kościół katolicki zgodził się uznać tylko 400 zaświadczeń.

Kto zasługuje na bycie stygmatystą?

Oryginalna teoria kapłanów, że klasy nadają pozór tym, którzy wierzą w istnienie Boga, zawiodła, gdy stygmaty zaczęły nękać ateistów, prostytutki i morderców. Następnie ministrowie Kościoła musieli zgodzić się z żalem, że Bóg nie wybiera ludzi do demonstrowania swoich cudów. W 1868 roku 18-letnia córka belgijskiej robotniczki Louise Lato zaczęła narzekać na halucynacje i upiorne sny. Potem co tydzień na biodrach, stopach i dłoniach zaczęły pojawiać się spontaniczne krwawienia. Po dokładnym przeanalizowaniu Louise, belgijska akademia medyczna została zmuszona do nadania nowej diagnozie "stygmatyzacji". Nie było żadnych zmian w stanie zdrowia dziewczyny, która nigdy nie była w kościele.

Przez wiele stuleci Watykan zebrał wiele dowodów krwawienia i zebrał ciekawe statystyki. 60% osób, które noszą stygmaty, nadal jest katolikami przez wiarę. Większość z nich mieszka w Grecji, Włoszech, Hiszpanii lub Serbii. Rzadziej spotyka się stygmaty wśród mieszkańców Korei, Chin i Argentyny. 90% tych, którzy przejęli część cierpienia Jezusa, to kobiety w różnym wieku.

Najciekawsze przypadki

W 2006 roku cały świat dowiedział się o napiętnowaniu Giorgio Bongjovanniego z Włoch. Giorgio podróżował po całej Europie - w każdym kraju byli lekarze, którzy chcieli go zbadać. Dziennikarze i medycy, Włoch przyjął pokój hotelowy - nie miał siły, by wstać z łóżka. Oprócz zwykłych napiętnowań na rękach, pokazał na czole krwawy krzyż. Zwiastunem tego, co mu się przydarzyło, było pojawienie się Dziewicy, która poleciła Bondjovannie udać się do portugalskiego miasta Fatimy. Giorgio miał wrzody na swoim ciele. Podczas badań medycznych lekarze zauważają z zaskoczeniem, że krew mężczyzny pachnie jak róże. Ten stygmat nazywa siebie prorokiem i twierdzi, że Jezus wkrótce powróci na ziemię, aby przeprowadzić uczciwy proces.

W 1815 roku dziewczyna Dominica Lazariego urodziła się w tym samym kraju, którego przeznaczenie pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Od dzieciństwa ścigana była przez zły los: w wieku 13 lat nieszczęsna kobieta została osierocona i odmówiła jedzenia. Kilka miesięcy później, gdy zaczęła wracać do normalnego życia, jedna z krewnych żartobliwie zamknęła Lazariego w młynie, gdzie przez całą noc siedzieli bez światła. Z lęku zaczęły się ataki epileptyczne, a Dominika sparaliżowana. Aby wziąć jedzenie, nie zrobiła tego: jakiekolwiek jedzenie spowodowało jej atak ciężkich wymiotów.

W wieku 20 lat "symbole Chrystusa" pojawiły się na dłoni leżącego pacjenta. W każdej pozycji, w której znajdowały się jej ręce, krew płynęła w kierunku jej palców: wydawała się być przywiązana do niewidzialnego krzyża. Przed śmiercią na czole, Dominika miał ślad z korony cierniowej i natychmiast zniknął. Zmarła w wieku 33 lat.

Cierpienie Dominiki Lazari nie wygląda tak strasznie na tle tego, czego doświadczyła Teresa Neumann. W 1898 r. W Bawarii urodziła się dziewczynka, która przez 20 lat miała przetrwać straszliwy pożar i doznała wstrząsu wywołanego upadkiem ze schodów. Po siedmiu latach spania w sparaliżowanym stanie, regularnie słuchała lekarzy mówiących, że nigdy nie będzie mogła chodzić.

W 1926 r. Teresa podniosła się, wbrew ich przewidywaniom, i jej wizja, utracona z powodu oparzeń, powróciła do niej. Po wyleczeniu z niektórych chorób, natychmiast nabył nowy: na ciele Neumanna były uszkodzone stygmaty. Od tego samego dnia, w każdy piątek aż do jej śmierci w 1962 r., Popadła w zapomnienie. Raz za razem, Theresa doświadczyła dnia ukrzyżowania Chrystusa na Kalwarii. Oznaczenia zaczęły krwawić, w sobotę krew zatrzymała się, a tydzień później wszystko powtórzyło się ponownie.

Kościół prawosławny stoi w sprzeczności z Kościołem katolickim we wszystkim, co dotyczy stygmatów. W średniowieczu przedstawiciele prawosławia byli pierwszymi, którzy rozpoczęli polowanie na czarownice, uważając krwawiące rany stygmatów za "znamiona Diabła". Sto lat później Kościół katolicki przyznał się do błędu i potwierdził, że stygmaty są przejawem boskiej zasady. Ale czy wszyscy wierzący będą się z nimi zgadzać?