Ślub z Pittem nie stał się dla Jolie najważniejszym wydarzeniem w życiu

Angelina Jolie udzieliła wywiadu, w którym opowiedziała interesujące szczegóły dotyczące ceremonii zaślubin z Bradem Pittem. Jak się okazało, okazało się, że wcale nie romantyczne.

Absurdalne świętowanie

Nowożeńcy postanowili uczcić wesele we Francji, a przedtem rejestrują swój nowy status rodzinny w Kalifornii.

Aktorka powiedziała mi, że wszystko stało się absurdalnie. Była w biurze, a Brad był zajęty robieniem rzeczy. Asystent poprosił ją o podpisanie dokumentu, a ona to zrobiła. Potem przyszedł Pitt i zrobił to samo. Po tym jak się okazało, że sędzia, który miał być obecny podczas procedury, poszedł gdzieś.

Para siedziała cierpliwie i czekała na prawo, które zniknęło dla sługi. Po chwili pojawił się, Brad zamierzał wstać i podał rękę swojej ukochanej. Jednak sędzia poprosił ich, aby nie zawracali sobie głowy i nie zaczęli wymawiać pożądanego zwrotu: "Deklaruję ci męża i żonę". Mówiąc, że już i tak mogą uważać się za małżonków.

Czytaj także

Opieka nad dziećmi

Angelina dodała, że ​​najważniejszy epizod w ich życiu z mężem to był zupełnie inny moment - podpisanie dokumentów Brada dotyczących adopcji Zahary i Maddox. Wtedy właśnie poczuła, że ​​mężczyzna, którego kochał, jest dla niej najdroższy i najdroższy.