Madonna wybuchnęła płaczem podczas koncertu

Wiele celebrytów zdecydowało się zrezygnować z występów po straszliwych atakach terrorystycznych w Paryżu, ale Madonna, która była przyzwyczajona do zachowania się jak wszyscy, wolała inną ścieżkę.

Trudny wybór

Słysząc o kłopocie, królowa popu miała odmówić sobotniego koncertu w Sztokholmie. Madonna już podniosła słuchawkę, by wydać rozkaz. W ostatniej sekundzie gwiazda zmieniła zdanie i postanowiła nie poddawać się prowokacji przestępców, którzy chcą trzymać ludzi w ciągłym strachu.

Piosenkarka powiedziała, że ​​trudno jej było wejść na scenę, śpiewać i tańczyć, wiedząc, że wielu ludzi w tej chwili opłakuje śmierć swoich bliskich. Jednak na pamiątkę zmarłych paryżan, zrobiła to.

Czytaj także

Łzy w oczach

Płacząca gwiazda poprosiła publiczność, aby uczcić pamięć ofiar z minutą ciszy. A potem opowiedziała mi o swoich myślach i uczuciach ze sceny.

Nalegała, aby wszyscy cieszyli się wolnością i nie dawali jej terrorystom. W końcu ludzie, którzy zginęli we Francji, odpoczywali i robili to, co kochali. "Powinniśmy się cieszyć i bawić pomimo ataków terrorystycznych" - powiedziała Madonna.

Pomimo ogromnej ilości zła wyraziła głębokie przekonanie, że na świecie jest więcej dobra.

57-letnia piosenkarka poprosiła obecnych, aby szanowali się i dbali o siebie każdego dnia, dzięki czemu świat stał się lepszym miejscem.

Po wzruszającym przemówieniu ona i publiczność odśpiewali modlitwę.

Seria ataków terrorystycznych w sercu Francji pochłonęła życie 130 osób, kolejne 350 zostało rannych.