Wieczorny koncert był całkowitą improwizacją i zaskoczył wielu fanów Madonny. Bilet na występ ich idola był zawsze kosztowną ucztą i osiągnął kilkaset dolarów. Piosenkarz postanowił spędzić wieczór 8 listopada, otoczony nie tylko przypadkowymi przechodniami, ale także najmłodszym synem Davida Bandy.
Na improwizowany koncert wybrali Washington Square Park w Nowym Jorku. Madonna, przy akompaniamencie gitary i syna, wykonała kilka hitów. Szczęśliwcy, którzy byli wtedy w centralnym parku, okazali się całkiem spora - 300 osób. Korzystając z chwili, niektórzy stali się streamerami i nadawali koncert "na żywo" znajomym z sieci społecznościowych.
Czytaj także- Madonna i jej sześcioro dzieci
- 25 najbardziej przesądnych celebrytów, którzy stali się zakładnikami talizmanów i znaków
- "Firmowe" buty Madonny z lat 90. pojawią się ponownie na półkach sklepowych
Chłodna pogoda nie wpłynęła na nastrój obecnych, a początkowe obawy strażników wokalisty okazały się bezpodstawne. Madonna w "ciepłej atmosferze" grała około 30 minut, a na koniec powiedziała krótką mowę:
Ten koncert dla każdego z nas powinien stać się jednoczący. Walka o zachowanie wielkości Ameryki leży w naszych rękach. Jutro każdy powinien wspierać kraj i wybrać godnego prezydenta, który sprzeciwia się dyskryminacji i nierówności płci.
Należy zauważyć, że Madonna, podobnie jak wielu wśród amerykańskich firm show, popiera kandydata na prezydenta Hillary Clinton.
| | | |