Wszyscy pochodzimy z dzieciństwa, ale jeśli niektórym z nas uda się zapamiętać marzenia młodego wieku, zamykając oczy, niepoprawni marzyciele nie są gotowi, by puścić te ekscytujące chwile życia i przekształcić je w ... swój zawód!
To właśnie zrobił bohater naszego eseju: artysta-propagator z Los Angeles, Jedediah Corwyn Voltz, który w ciągu dnia rozwija scenerię telewizji i kina, ale w nocy, korzystając z pozostałości materiałów roboczych, tworzy maleńkie miniatury ulubionych osób dzieci domów na drzewach, ale tylko na doniczkowych kwiatach!
"W wieku 9-10 lat zostałem zniewolony przez budowę fortów obronnych do gier" - mówi Jedadiasz. "Ale nie będę nikczemny, ponieważ każdy z nas może opowiedzieć historię z dzieciństwa o tajnych bazach i lasach na drzewie z rozciągniętymi między nimi linami do przeniesienia ważnych wiadomości. Dopiero tutaj scenariusz był powtarzany z roku na rok - spadł pierwszy śnieg, moi przyjaciele pożegnali się z ulubionymi rozrywkami do wiosny, a ja ... I nagle uświadomiłem sobie, że moja mama miała dobrą kolekcję kwiatów w doniczkach! "
Jego pierwsza sztuczka Jedediaya rozpoczęła się od donic na pokój rodziców, a teraz w jego własnym domu i podwórku praktycznie nie znajduje się roślin ani drzew bez "architektonicznego" przedłużenia.
"Kiedy po raz pierwszy dostałam pod pachę matkę o grubej skórze owczej (roślina wewnętrzna), inspiracja była nie do powstrzymania! Natychmiast zbudowałem wieżę na szczycie kwiatu, a potem zostałem tak uniesiony, że czułem, że patrzyłem z jej wysokości ku koronie wyimaginowanego drzewa. Chciałem odtworzyć wszystkie realistyczne wrażenia. Zacząłem dodawać poziom po poziomie, dekorując konstrukcję mieszkalną. I jeszcze więcej - o najdrobniejszym szczególe myślałem o wszystkim, zaczynając od tego, jak ludzie tam dotrą i ustalą to odosobnione miejsce! "
Do tej pory kolekcja kolekcji Gededai składająca się z 25 miniaturowych kompozycji. Na jego bonsai, gruboskóre (sukulenty) i kaktusy, "osiedliły się maleńkie wieże strażnicze, małe domy z naczyniami domowymi, jak ręcznie tkane dywany, meble i obrazy, wiatraki, a nawet koła wodne". Cóż, wszystkie materiały niezbędne do kreatywności artysta po prostu potajemnie przynosi z głównej pracy, jako niepotrzebna pozostałość po produkcji.
I pomimo tego, że pierwsza wystawa miniatur Jededia była nieco mniej niż miesiąc temu, popyt na kwiaciarnie okazał się bezprecedensowy, a plany na najbliższą przyszłość już zarysowały wydanie "projektantów" dla wszystkich, którzy sami chcą zebrać te same piosenki.
Ale jego najważniejsze zwycięstwo, Jedadiasz nadal wierzy w jedność z naturą:
"Moim celem było nie tylko ustawienie czegoś na kwiatach. Wszystkie budynki nie ingerują w fabrykę, ale są harmonijnie uzupełniane, a nawet rosną wraz z nimi! "