Rok nie pytał: jak gwardzista i media prawie "zabiły" królową Elżbietę II

Kilka dni temu przez rosyjską prasę przetoczyła się cała burza informacyjna. W wielu serwisach informacyjnych były notatki, że królowa Wielkiej Brytanii Elizabeth II ... zmarła.

Podobno na oficjalnej stronie brytyjskiej dynastii rządzącej www.royal.uk pojawił się komunikat w imieniu księcia Karola, który wkrótce został usunięty. Ta wiadomość i udało się przedrukować liczne krajowe media elektroniczne. Załączony zrzut ekranu z wiadomościami:

"Królowa Elżbieta II zmarła w swoim domu, w Pałacu Sandringham, we śnie dziś rano."

Do tego przesłania dodano jeszcze jednego z sekretarza prasowego Jej Królewskiej Mości, powielając jego treść. Po zniknięciu wiadomości nikt z członków królewskiego środowiska nie skomentował tego problemu. Intryga, prawda?

Choroba pary królewskiej

To, że informacje te wyglądają na dość wiarygodne, nie jest zaskakujące. Jak wiadomo, tej zimy królowa i jej mąż, książę Filip, przeżyli ciężkie przeziębienie (według niektórych wersji - grypy). Z powodu złego stanu zdrowia, 90-letnia Elżbieta II została zmuszona do pójścia do swojej kwatery w Wigilię helikopterem. Co więcej, nie pojawiła się na świątecznym nabożeństwie. Jest to bezprecedensowy przypadek, ponieważ przez wszystkie lata rządów Jej Królewskiej Mości nie brakowało jednej usługi, niezależnie od warunków pogodowych i warunków zdrowotnych.

Podopieczni Jej Królewskiej Mości byli bardzo zaniepokojeni jej stanem zdrowia w tym czasie. Jednak 8 stycznia pojawiła się w kościele św. Marii Magdaleny we wsi Sandringham.

Elżbiecie II towarzyszył jej mąż i wnuk - książę William i jego żona, księżna Cambridge, Catherine Middleton. W Internecie były zdjęcia z tego wydarzenia, wyraźnie pokazują, że królowa jest w dobrym zdrowiu i doskonałym nastroju.

Ofiara ofiary

5 stycznia w brytyjskich gazetach pojawiły się szokujące wieści. Okazało się, że poprzedniej nocy jeden ze strażników królowej, który strzegł jej rezydencji w Pałacu Buckingham, prawie wystrzelił Jej Wysokość!

Królowa Elżbieta II, cierpiąca na bezsenność, udała się na spacer po ogrodzie. Strażnik około trzeciej nad ranem zauważył postać kroczącą w ciemności i, oczywiście, nie rozpoznając w niej osoby ukoronowanej. Postępował zgodnie z protokołem, krzyczał: "Kto idzie?".

Uznając swoją królową, żołnierz w jego sercu krzyknął: "Cholera, Wasza Wysokość, mógłbym zastrzelić!"

Czytaj także

Co zaskakujące, Elżbieta II nie była zła na zuchwalstwo swojego bohatera i odpowiedziała odrobiną humoru, mówią, że kiedy następnym razem będzie chciała spacerować po ogrodzie, z pewnością ostrzeże gorliwą straż.