Harrison Ford prawie nie spowodował prawdziwej katastrofy lotniczej. Jednokomorowy Husky Aviat A-1C, na czele którego stał aktor, zbliżył się do Boeinga 737 krytycznie, przewożąc ponad sto pasażerów i sześciu członków załogi.
Incydent na lotnisku
Katastrofalny incydent zdarzył się 74-letniemu Harrisonowi Fordowi w kalifornijskim Orange County w poniedziałek na lotnisku Johna Wayne'a.
Aktor pilot lądował i, myląc paski, zaczął siedzieć na niewłaściwym torze, bezpośrednio na liniowcu linii American Airlines. Na szczęście dla Forda i ludzi z Boeinga 737 w Dalas inny samolot jeszcze nie zaczął wspinaczki i nie doszło do kolizji. Dosłownie w kilka minut bez opóźnienia liniowiec pasażerski poleciał do celu.
Ford sam zauważył samolot, ale nie od razu zdał sobie sprawę z tego błędu, krzycząc do dyspozytora w radiu:
"Ten samolot powinien być pode mną?".
Przeleciał
Śledczy Federalnej Administracji Lotnictwa Stanów Zjednoczonych już rozpoczęli śledztwo w sprawie stanu wyjątkowego, który cudem nie zakończył się tragedią z licznymi ofiarami. Było już jasne, że dyspozytorzy w przestrzeni powietrznej prawidłowo poinstruowali Forda. Aktor źle zrozumiał ich nakaz i niezamierzony naruszył zasady bezpieczeństwa.
Nieuwaga celebryty w hangarze, w którym znajduje się 11 samolotów lekkich, może go drogo kosztować. W najlepszym razie grozi mu wielka kara, aw najgorszym - odbierze licencję pilota amatora, który bardzo mu się podoba.
- Kontynuacja: mieszkańcy Rosji nadal spotykają bliźnięta gwiazd!
- Harrison Ford uratował młodą kobietę, która była w wypadku
- Harrison Ford uniknął kary za niebezpieczny incydent na lotnisku
Dodaj, Harrison nie jest pierwszym, który dostał się w niebezpieczne sytuacje. W 2015 roku cudem przeżył, ponosząc poważne obrażenia w wyniku katastrofy samolotu w pobliżu Los Angeles.