Britney Spears złożyła pozew w sądzie w Omsku o rosyjskie prześladowanie!

Wczoraj w prasie pojawiła się szokująca informacja: amerykańska artystka Britney Spears pozwała rosyjskiego obywatela Michaiła Matwienkę za groźbę molestowania seksualnego! Brzmi niesamowicie, prawda? Kwota roszczenia zaskoczy również: piosenkarka żąda zrekompensowania jej moralnych obrażeń w wysokości 3 milionów dolarów ...

Media podały, że powodem apelacji do radzieckiego sądu w Omsku był amatorski 29-minutowy film "Tovarishch", który Matvienko stworzył wraz ze swoim przyjacielem i kolegą. W filmie dwóch pracowników fabryki opowiada o swoim ciężkim życiu i dzieli się ze sobą snami: o lotach w kosmos, podróży do Ameryki i relacjach seksualnych z celebrytami, w tym Britney Spears.

W oświadczeniu złożonym przez prawników Britney w szczególności brzmi:

"W filmie" Towarzysz "w przedziale od 12:08 do 13:10 jego bohaterowie szczegółowo omawiają, w jaki sposób chcą mnie zgwałcić i moją koleżankę Cathy Perry. Te rozmowy są wulgarne i nieprzyzwoite. "

Okazuje się, że film nie był jedyny. Pan Matwijewko wysłał kilka listów grożąc pannie Spears i link do jego "arcydzieła filmu". Twierdzi, że skontaktował się z innymi zachodnimi gwiazdami (Shakira, Rihanna, Justin Timberlake, Katy Perry), a także wysłał im link do swojego pomysłu, opublikowanego na YouTube.

Czytaj także

Kreatywność czy samopiarstwo?

Bezczelny Omsk powiedział, że film jest sublimacją jego seksualnych fantazji i nie boi się procesów sądowych ze strony zachodnich gwiazd. Zauważamy jednak, że groźba rozprawy jest całkiem realna, ponieważ służba prasowa sowieckiego sądu potwierdziła złożenie wspomnianego wniosku. Tymczasem sam Matwienko poszedł na przedmieścia Omska i ogłosił ... strajk głodowy.

Prawnicy, którzy studiowali dokumenty, stwierdzili, że jest bardzo prawdopodobne, że pozew jest fałszywy. Po pierwsze, amerykańscy prawnicy prawie nigdy nie są sądzeni w Rosji, po drugie, styl przetwarzania dokumentów nie jest podobny do amerykańskiego. Tak, a podpis Spears pod skafandrem nie przypomina oryginału jej autografu.

W tej chwili przedstawiciele Spears nie komentują tej sytuacji. Można przypuszczać, że nieznany reżyser zdecydował się po prostu zrobić świetny PR w imieniu popowej księżniczki.